niedziela, 28 października 2012

O szacunku

Gdybyś lubił mnie choć trochę, hej.


Był za czasów zamierzchłych taki zespól, co nazywał się BREAKOUT i zespół ten wyśpiewywał pieśni różne (zainteresowanych odsyłam do YouTube). W repertuarze ich znalazł się również przebój pod tytułem, zresztą bardzo wymownym, "Gdybyś kochał, hej".
I cóż to, ja mam do tej piosenki?

Muszę zapożyczyć z niej jeden wers i powiedzieć Wam trochę o szacunku wzajemnym dwóch rozstających się osób.

Ponieważ, "gdybyś lubił mnie choć trochę" ("hej" można pominąć), a ja Ciebie, gdybyś szanował mnie choć trochę, a ja Ciebie, to nigdy byś mi Człowieku, a ja Tobie, nie powiedział przy rozstaniu, takich brzydkich słów. O!

Słowa brzydkie w moim rozumieniu:

- to moja wina,
- jesteś dla mnie za dobry (dobra),
- nie mogę z Tobą być, bo tylko Cie krzywdzę,
- nie zasługuję na Ciebie.

Że tak powiem, DŻIZUS!

Czy ludzie powariowali? Przecież te teksty są żałosne. Nie masz co powiedzieć? To nie mów nic. Jeśli myślisz, że możesz tak mówić, bo mówią tak wszyscy i jakoś żyją, to jesteś w błędzie. Uważasz się za inteligentnego, wyjątkowego i niezależnego człowieka, a powtarzasz puste słowa, za tysiącami pustych osób i tracisz, tracisz, tracisz w moich oczach resztki godności.

Ludzie! Miejmy do siebie nawzajem trochę szacunku. Mówmy sobie dzień dobry, dowidzenia, proszę i dziękuję. Ustępujmy starszym miejsca w autobusie, uśmiechajmy się do siebie czasami.
A przede wszystkim, zaszczyćmy tę osobę, która kiedyś tworzyła centrum naszego świata, normalną rozmową i prawdziwymi uczuciami, na koniec znajomości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz